Inner Voice; tłumaczenie; rozdział ósmy.

image 

Tytuł: Inner Voice (Wewnętrzny głos).

Autorka: Finn. http://theallegoryofzayn.tumblr.com/post/28827661766/inner-voice 

Paring: Larry Stylinson.

„Każdy posiada wewnętrzny głos. Głos w sercu, który mówi nam, co jest dobre, a co złe, czego naprawdę chcemy, co powinniśmy czuć oraz co mamy zrobić, żeby to pokazać. Jedyne, co musimy zrobić, to go posłuchać…”

 

Opis: Harry nie jest pewny, co czuje do Louisa Tomlinsona, swojego kolegi, którego ledwie zna. Pewnego dnia postanowił skonfrontować się z nim, kończąc rozmowę pocałunkiem. Harry stał się jeszcze bardziej zdezorientowany, próbując dowiedzieć się, czego aktualnie oczekuje od Louisa oraz jak postąpić z nieznanym mu dotąd uczuciem.

Od autorki: zaglądajcie w aktualności, ponieważ są tam rozpisane daty, kiedy co dodam.

***

 Harry cierpliwie czekał na zewnątrz pokoju, przyglądając się ludziom, którzy go mijali. Niektóre dziewczyny próbowały go podrywać, lecz on mógł tylko skinąć głową w odpowiedzi, ponieważ w jego umyśle nie było dla nich miejsca; nawet jeśli to była najpiękniejsza dziewczyna, nic na niego nie działało.

   Noc po jego pamiętnym seksie z Louisem stwierdził, że to było najlepsze, co mu się przytrafiło w porównaniu do wszystkich gorących lasek, z którymi wcześniej spał. Dowiedział się, że Louis był rzeczywiście gejem, jego rodzina wiedziała o tym, jak i współlokator oraz przyjaciele byli również tego świadomi. Ale w ich rozmowie żaden nie przyznał się, co do siebie czują. Louis powiedział, że go lubi, ale to zbyt ogólnikowe. Harry myślał, że gdyby Lou był kimś, kto uprawia seks z każdym kogo ‘lubi’, z kim tylko chce albo prawdopodobnie poddawał się za każdym razem, kiedy ktoś tego chciał. Nie powiedział tego, ale wiedział, że Louis ukrywał coś przed nim, lecz to nie zmieniło faktu, że on sam też coś ukrywał.

   Harry był w pełni świadomy, że Louis zaczął mu się na dobre podobać; uświadomił sobie, że kiedy dzień się kończył, tęsknił za nim. Nie tylko jego wygląd, ciało i sposób w który uprawiali seks, ale również jego towarzystwo i jego charakter prowadziły do tego, że chciał wiedzieć o nim coraz więcej. Dlatego teraz czekał na niego po zajęciach, jak zawsze chcieli pójść coś zjeść bądź na zakupy; to, co robili normalni znajomi.

   Zerknął na zegarek; pozostało pięć minut do końca jego lekcji. Postanowił udać się łazienki na chwilę, żeby sprawdzić jak wygląda. Od pewnego czasu Harry był bardziej uważny niż wcześniej, chodząc gdziekolwiek z Louisem. Zawsze wiele osób patrzyło się na nich, a on wiedział o potężnej charyzmie i atrakcyjności Lou, co było dla niego idealną kombinacją.

Poprawił szalik i gwałtownie potrząsnął głową, na co wszystkie loki opadły na jedną stronę.

   - Wyglądasz dobrze, Harry. – roześmiał się sam do siebie.

   Kiedy wyszedł, Louis stał już na środku korytarza ignorując wszystkich dookoła, desperacko szukając kogoś w tłumie.

  - Przepraszam. Poszedłem do łazienki.– Harry nagle podniósł ręce do góry w przyjaznym geście do Louisa, który szybko odwrócił się zaczerwieniony. – Gdzie idziemy dzisiaj?

   - Nie wiem, Ty decydujesz. Zawsze ja wybierałem. – Louis mruknął, wciąż czując palącą czerwień na polikach pod wpływem bliskości drugiego chłopaka.

   - Dobrze, chodźmy w takim razie na lody.

   - Co? Ale jest zimno! – Louis protestował, będąc ciągniętym przez Harry’ego korytarzem.

   - Nigdy nie jest za zimno na lody , Lou. – uśmiechnął się.

***

   Przyszedł dzień, na który czekały Harry; dzień, w którym on i Louis mieli wspólne zajęcie. Był w stanie przekonać Louisa do siedzenia obok niego w sali, myśląc, że to również mogłoby trzymać go z dala od irytujących dziewczyn wokół niego.

   Profesor poinformował ich, że wychodzi na chwilę i mają kontynuować to, co robią. W chwili, kiedy nauczyciel wyszedł, wszyscy opuścili swoje miejsca pracy i zajęli się sobą.

   - Hej, Lou. Spójrz, namalowałem Cię. – Harry trącił Louisa jednocześnie go dekoncentrując.

   - Później, Harry. Chcę to skończyć dzisiaj. – Louis nie patrząc na niego nadal mazał pędzlem po płótnie.

   Styles ponownie trącił go łokciem.

   - Spójrz, Lou. Narysowałem Cię. – powtórzył i parsknął śmiechem, widząc rozdrażnioną twarz Louisa. – Z Twoimi znakami rozpoznawczymi, paskami i z czapką… I, oh! Spójrz na szelki! – Harry kolejny raz wybuchnął śmiechem, ciesząc się, że dokuczając Louisowi dekoncentrował go.

   - W porządku, Harry! Pokaż mi –

   - Cześć, chłopaki! – Louisowi przeszkodził ktoś, kto objął ich ramiona i Harry z irytacją odwrócił głowę, dostrzegając Rona – ich wścibskiego kolegę, który zawsze zwracał na siebie największą uwagę.

   - Czego chcesz, Ron? – Harry zgrzytnął zębami, starając się zachować kontrolę. Chciał mieć czas tylko dla Louisa. Spojrzał na niego; wyglądał równie zmieszany jak i Styles.

   - No widzisz, ja i moi przyjaciele założyliśmy się o was dwóch. – uśmiechnął się i nagle zapadła kompletna cisza, a wszyscy zwrócili spojrzenia w ich stronę.

   Harry poczuł się nieswojo przez to, co właśnie powiedział Ron i widział, że na twarzy Louisa również wymalowało się zdenerwowanie. Tomlinson przeczesywał swoje włosy cały czas i próbował wrócić do swojego obrazu.

   - Nie mam na to czasu. Musimy coś zrobić, idź denerwować kogoś innego. – można było usłyszeć szepty gdzieś z końca klasy, co wkurzyło Harry’ego jeszcze bardziej. Jeśli nikt by teraz na niego nie patrzył, przycisnąłby własną pięść do twarzy Rona za zepsucie nastroju Louisa.

   - Dobrze, więc. – Ron zaczął odchodzić i odwrócił się do nich plecami. – Chyba wygrałem zakład, ludzie! Harry Styles i Louis Tomlinson faktycznie mają bromance!

   Jego cały organizm doznał kompletnego szoku, jego szczęka opadła wraz z oświadczeniem Rona. Słyszał z daleka jakieś okrzyki, niektóre przesadzone. Drudzy nie mogli złapać powietrza, ponieważ tak się śmiali. Sprawiło to, że zdenerwował się jeszcze bardziej przez wzrok, jakim został obdarzony nawet przez swoich przyjaciół. To było tak, jakby świat zatrzymał się i mógł zobaczyć wszystkie emocje innych, również Louisa. Był zszokowany, a co najważniejsze, miał dreszcze. Chciał złapać jego rękę i powiedzieć „jest w porządku”, ale to nie było to, co mógł zrobić w tej sytuacji, kiedy każdy ich ruch był obserwowany.

   Nie wiedział, co o tym myśleć i chciał uderzyć Rona, ale to by tylko pogorszyło sytuację. Nie był gotowy do tego typu konfrontacji, głęboko w sobie lubił Louisa, ale nie był w stanie się do tego wszystkiego przyznać. Było jeszcze kilka rzeczy, przez które był zagubiony i choć przyznawał, że mu się podobał, dzisiaj wszystko działo się za szybko.

   - Udowodnij, Harry! Udowodnij, że nie jesteś gejem! – Harry prawie spadł z fotela na dźwięk głosu kogoś, kto faktycznie namawiał go do tego. Emma. Przypomniał sobie, że chodził z nią, chociaż dla niego był to tylko romans. Emma wzięła to nazbyt poważnie i stało się to zbyt ciężkie dla Harry’ego, więc zdecydowali ze sobą zerwać.

   - C-co? – udało mu się wydukać. Emma dalej wpatrywała się z niego w błagalnym wzrokiem. Dlaczego chciała, żeby udowodnił wszystkim, że nie jest gejem?

   - Hohoho! Wygląda na to, że mamy tutaj wyzwanie! – Ron podszedł do nich ponownie z oczekiwaniem wymalowanym na jego twarzy. – Co Ty na to, Harry? Czy możesz pokazać tym dziewczynom, że nie złamiesz ich serc? – Ron dokuczał mu, na co płeć żeńska zachichotała, a niektóre z nich radośnie wniosły okrzyki.

   W jaki sposób mogę to skończyć? Dlaczego oni rozpoczęli ten temat? Dlaczego TYLKO ja?

   Spojrzał na chwilę na Louisa, a potem zdał sobie sprawę, że nie będą się nad nim znęcać odnośnie tego wszystkiego, ponieważ nie było typowym uczniem. Nie niepokoili Louisa, po prostu chcieli wiedzieć, jakiej jest orientacji. Nagle poczuł się uwięziony. Był pewien, że nie było widać żadnych oznak przywiązania jego do Louisa, kiedy byli w sali. Czy to się stało dlatego, że usiedli razem? Harry poczuł kopnięcie. Mocne kopnięcie i momentalnie zdał sobie sprawę, że może ktoś widział ich poza szkołą bądź gdy czekał na Lou. Ale udawali się do miejsc, gdzie przychodzili tylko nieliczni… Czy to znaczy, że byli bardzo podejrzliwi?

   - Louis i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi.

   - Udowodnij. – Ron uśmiechnął się i skinął w królewski sposób aby powitać osobę, uginając swoje ciało i ręką pokazał na Harry’ego, a po chwili jedna z ich koleżanek, najbardziej popularna w ich grupie, Caroline, spacerem podeszła do niego. – Udowodnij wszystkim, że jesteś dawnym, naszym Harrym. Łamaczem damskich serc. – Ron uśmiechnął się.

   I Harry wiedział co się wydarzy. To był najgorszy scenariusz.

   Przed wszystkimi, przed Louisem, musiał pocałować Caroline.

» Skomentuj.

posted 1 year ago with 49 notes    + reblog
nowododane       




  1. swingintheclouds reblogged this from huharreh
  2. 13alwaysbeyourself reblogged this from huharreh
  3. justbemytommo reblogged this from huharreh
  4. inennys reblogged this from huharreh
  5. aristheaa reblogged this from huharreh
  6. ifcioor reblogged this from huharreh
  7. afromwonderland reblogged this from huharreh
  8. zarazobika reblogged this from huharreh
  9. blue-in-your-eyes reblogged this from larrehlittlesecret
  10. larrehlittlesecret reblogged this from huharreh
  11. ohhmyharreh reblogged this from televisafan
  12. televisafan reblogged this from huharreh
  13. huharreh posted this